Ten wpis dedykuje przyjaźni, takiej, która mam nadzieję będzie trwać do końca świata i jeden dzień dłużej. Takiej o jakiej marzy każda kobieta, przyjaźni obdartej z ocen i osądów, karcących spojrzeń, zazdrości, zawiści i rywalizacji, za to pełnej ciepła, wzajemnej troski, lojalnej i cierpliwej…
Chociaż każda z nas jest inna to wiele nas łączy. W tej relacji nie ma miejsca na niedopowiedzenia czy nieszczere uprzejmości, są za to silne charaktery i ramiona, które potrząsną kiedy zachodzi taka potrzeba, delikatne dłonie, które otrą łzy, kiedy wszystko się wali. Są też mocne wątroby, które służą swoim towarzystwem, kiedy okazuje się, że ramiona i dłonie to jednak za mało:). Są wielkie serca i wspaniałe głowy, które zawsze odnajdują wyjście nawet z tych, wydawałoby się, beznadziejnych sytuacji!
Wiem, że na kanwie naszych doświadczeń można by napisać niejedną książkę, która wycisnęłaby wiele łez i przyprawiła o potężny ból brzucha spowodowany salwą śmiechu.
W tym czworokącie jest dużo blondu i szczypta czerni, wiele dramatu, dużo komedii i chyba najwięcej przygody. Przygody to coś co napędza każdą z nas, to coś co sprawia, że wsiadamy w auto i ruszamy razem w świat, nie zawsze daleko, czasem 2000 km od domu, a innym razem nad nasze polskie morze, po to by złapać głębszy oddech, dystans, zagłuszyć krzykami szum fal, śmiać się z mielonych kotletów, rozlewać szampana na plaży, celebrować życie i cieszyć się z tego, że pewnego dnia Kramarskiej spotkały się cztery kobiety z walizkami po brzegi załadowanymi różnymi doświadczeniami i lekcjami wyciągniętymi z życia. Z bagażami podartymi i niejednokrotnie łatanymi, takie które nie zadają zbędnych pytań i na których wyrozumiałość i wsparcie zawsze można liczyć <3


































