„Przecież tam nic nie ma!”- to stwierdzenie padło z ust mojej przyjaciółki, kiedy dowiedziała się, że w niezbyt pogodny styczniowy weekend wybieramy się do Bratysławy. Jaka naprawdę jest stolica Słowacji i czy rzeczywiście nie ma nic ciekawego do zaoferowania? Postanowiłam przekonać się osobiście
Słynę raczej z tego, że moja szklanka jest zawsze do połowy pełna. Nie spodziewajcie się, więc że w jakiejkolwiek ze swoich relacji z podróży będę skupiała się na minusach danego miejsca. Staram się raczej wyłapywać to co dobre, no chyba, że coś szalenie mnie rozczarowuje, wtedy też staram się tym dzielić, aby uchronić Was przed zmarnowaniem czasu.
Jak było w przypadku Bratysławy? Czy na pewno stracimy czas dając temu miastu szansę na zaprezentowanie swoich atutów?
Dobrý deň
Decyzja o wyjeździe zapadła bardzo spontanicznie! Jeszcze w środę byłam stanowczo na „nie”, a w piątek wieczorem w pośpiechu i z uśmiechem na ustach pakowałam walizkę! Czasu na research było niewiele. Standardowo wklepałam w google image hasło Bratysława, przeskrolowałam kilka ulubionych blogów, zaliczyłam tripadvisora, obowiązkowo booking i Airbnb, bo przecież gdzieś trzeba spać! Na deser zostawiłam sobie pinteresta. Słowacka stolica zaczynała stawać mi się coraz bliższa… Nie lubię podróżować nie wiedząc o danym kraju nic, uważam że trąci to ignorancją. Jedziemy w końcu w gości, więc warto wiedzieć chociaż jak się przywitać? Tak więc Dobrý deň Bartysławo!
W cieniu wielkich miast
Znajdująca się pomiędzy Pragą, Budapesztem i Wiedniem jest często pomijana i niedoceniana. Tymczasem znajdziemy w niej język, który dla polskich uszu brzmi tak samo zabawnie, jak czeski, kuchnię która uraczy najbardziej wybrednych mięsożerców oraz dużo wąskich uliczek, idealnych do fotografowania!
Chociaż marudna, bo raz słoneczna, raz traktująca nas gradem, to jednak warta poświęcenia jej jednego popołudnia lub nawet całego weekendu. Z pełnym przekonaniem rekomenduję spacer po starym mieście i dłuższy przystanek w okolicach wzgórza zamkowego, skąd rozpościera się chyba najlepszy widok na panoramę miasta.
Alternatywą na niepogodę może być tour po bratysławskich kawiarniach, którymi słowacka stolica stoi!
Bez parcia na szkło
Bratysława, mimo, że jest stolicą i największym miastem na Słowacji, ma w sobie pewnego rodzaju małomiasteczkowy urok. Nigdzie się nie spieszy i nie próbuje na siłę wywrzeć spektakularnego wrażenia. Niektóre miasta takie właśnie są, pełno w nich miejsc, których nadrzędnym celem jest przyciągnięcie turystów, ale nie Bratysława… Chyba właśnie ta autentyczność sprawiła, że wyjazd uważam za bardzo udany, choć początkowo wizja spędzenia 7h w aucie z nieprzewidywalnym roczniakiem, budziła pełne obawy. Cieszę się, że dałam się przekonać i z całego serca polecam Wam przystanek w Bratysławie!

















































